czwartek, 27 kwietnia 2017

ABC aromaterapii


fot. http://modanaurode.pl/html/aromaterapia.html

Aromaterapia polega na leczniczym wykorzystaniu substancji zapachowych pozyskiwanych z roślin (wyciągów i olejków eterycznych), a więc jest działem ziołolecznictwa, nazywanego przez ekspertów fitoterapią.
Jest to nauka stara jak świat, ponieważ rośliny i ich aromaty od zawsze były człowiekowi niezbędne dla zdrowia. Jednak dopiero w XX wieku dokonał się w tej dziedzinie ogromny postęp. Tak naprawdę, zaledwie od około stu lat naukowcy koncentrują swoje badania wyłącznie na zapachach.
Podobnie jak wiele ważnych odkryć, początek aromaterapii był dziełem przypadku: w 1910 r. francuski chemik René-Maurice Gattefossé, który eksperymentował ze sztuką perfumeryjną, poważnie poparzył sobie ręce w wyniku eksplozji w laboratorium. Doszło do zakażenia rany, którą wkrótce opanowała zgorzel gazowa – przypadłość, która w tamtych czasach oznaczała niechybną śmierć.
W odruchu desperacji chemik ściągnął bandaże i posmarował rany lawendowym olejkiem eterycznym, który stosował do produkcji perfum, a którego podejrzewał o silne właściwości odkażające i sprzyjające zabliźnianiu się ran. Podobno efekty były zdumiewające. Niezaprzeczalnie, René-Maurice Gattefossé pokonał chorobę i to skłoniło go do zajęcia się badaniem właściwości olejków eterycznych.
To właśnie on w 1935 r. jako pierwszy użył pojęcia „aromaterapia”. Warto odnotować, że również z Francji wywodził się jeszcze jeden wielki mistrz w tej dziedzinie – Jean Valnet.
Dzięki współczesnym technikom destylacji dzisiejsza aromaterapia może sięgać po aromaty roślin bardzo zwartych, czerpiąc z nich tak zwane „olejki eteryczne”, o których ostatnio jest tak głośno.

Olejki eteryczne

Na olejek eteryczny składają się substancje czynne, czyli wszystkie składniki o właściwościach leczniczych. Otrzymuje się go w wyniku poddania świeżej rośliny destylacji z parą wodną. Olejek ma zatem identyczny zapach co roślina, z której powstał, jednak o wiele bardziej intensywny.
Czasami do uzyskania jednego litra olejku eterycznego potrzeba kilku ton roślin, co wyjaśnia, dlaczego niektóre z nich osiągają naprawdę astronomiczne ceny. I tak na przykład litr olejku eterycznego uzyskanego z tak prozaicznej rośliny jak estragon, może kosztować nawet 820 euro!
Nie radzę dać się zwieść ofertom promocyjnym: zbyt tani olejek eteryczny będzie z pewnością albo bardzo niskiej jakości, albo wręcz „podrobiony”, czyli rozcieńczony lub zmieszany z innymi substancjami naturalnymi (oleje roślinne, alkohole) czy syntetycznymi (rozpuszczalniki, barwniki, syntetyczne substancje zapachowe).

3 sposoby stosowania olejków eterycznych

Olejki eteryczne można stosować na 3 sposoby, w zależności od dawki i rodzaju olejku.

1. Wewnętrznie


Możesz na przykład nanieść olejek na chleb pełnoziarnisty lub inną żywność o stałej konsystencji. Chleb spełni tu funkcję nośnika: obniży stężenie olejku (nie zmniejszając jednak spożywanej ilości) i wyeliminuje ryzyko poparzeń wewnętrznych, które mogą wystąpić w razie bezpośredniego spożycia.

Olejek eteryczny możesz również rozpuścić w innym oleju, ale nie w roztworze wodnym, ponieważ olejki nie rozpuszczają się w wodzie.
Możesz je także stosować do różnych koktajli warzywno - owocowych i drinków alkoholowych.

2. Przez masaż


Wetrzyj olejek w skórę, jednak nigdy na zbyt rozległej powierzchni, stosując olej bazowy (roztwór 20%, czyli 2 krople olejku eterycznego na 8 kropli oleju bazowego).

Koniecznie rozmasuj miejsce aplikacji, ponieważ pozwoli to substancji czynnej przeniknąć w głąb skóry i dotrzeć do krwiobiegu, by wywołać efekt terapeutyczny. Działanie olejku jest słabsze, gdy stosuje się go w kąpieli.

3. Przez rozpylanie 


Olejki eteryczne możesz również rozpylać w domu za pomocą dyfuzora rozpraszającego w powietrzu mikroskopijne kropelki. Nie stosuj jednak dyfuzorów podgrzewających, ponieważ wysoka temperatura może zmienić właściwości olejków (mogą być wtedy toksyczne).

W kolejnym poście opiszę właściwości niektórych olejków.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Targi eko Warszawa ul. Marsa - relacja

Targi Regionalia w tym roku troszkę mnie rozczarowały. Ziół nie było praktycznie w ogóle bo co to jest jedno stoisko z żywymi ziołami i dwa z suszonymi.




Za to tak jak w minionych latach mało było przetworów tak teraz były głównie one. Nalewki, konfitury, dżemy, sery a także miody i wędliny oraz chleby.






Oczywiście nie była bym sobą gdybym nie kupiła kilku rzeczy :) Pyszny kozi ser od "Malinowej zagrody" a także wyśmienite konfitury jagoda z żubrówką i dynia z pomarańczą.

Były także dwa stoiska z kosmetykami naturalnymi jedno to wszędobylskie "Sylveco" i wcale nie takie naturalne a drugie to rodzinna firma z kosmetykami "Domowy kosmetyk" gdzie właścicielka z pełnym zapałem opowiadała mi o swojej firmie o jej początkach i zmianach jakie w niej zaszły.


Z innych ciekawych rzeczy było stoisko zduna, który robi piękne kafle kominowe i piece kaflowe.






sobota, 22 kwietnia 2017

sobota, 8 kwietnia 2017

Forsycja jakiej nie znacie

Wiosna
Wiosna przyszła do nas w całej okazałości jednym z jej zwiastunów jest kwitnąca forsycja. 

Warto wybrać się więc na spacer i nazbierać jej kwiatów. Dlaczego? Chociażby dlatego, że ma w sobie dużą dawkę rutozydu zwanego potocznie rutyną. Rutozyd to flawonoid o silnym działaniu uszczelniającym naczynia krwionośne. Powszechnie stanowi składnik preparatów wzmacniających odporność takich jak rutinoscorbin.
Sama forsycja działa poza tym moczopędnie, przeciwzapalnie, hamuje odczyny alergiczne. Sprawdza się także w leczeniu żylaków.





Kwiaty forsycji możemy jeść prosto z krzaka, możemy dodawać je do sałatek, koktajli, omletów, zrobić z nich napar lub nalewkę (przepis poniżej zaczerpnięty z książki dr Różańskiego).

Napar:
10-15 g kwiatów świeżych lub suchych zwilżyć spirytusem, po czym zalać 2 szklankami wrzącej wody; odstawić pod przykryciem na 40 minut, przecedzić. Wypić w ciągu dnia małymi porcjami (dodam tylko, że napar idealnie nadaje się także do przemywania cery z problemami naczynkowymi, a gdy wzbogacimy go o świeżo wyciśnięty sok z cytryny, to uzyskamy własnej roboty, domowy rutinoscorbin - 100% naturalny.

Nalewka:
100 g świeżych lub suchych kwiatów forsycji zalać 500 ml alkoholu etylowego 50% i macerować 14 dni, co 2-3 dni wstrząsając. Przefiltrować. Zażywać 2 razy dziennie po 10 ml (w przypadku występowania żylaków można stosować także zewnętrznie do nacierań).

Życzę Wam udanych zbiorów :).