sobota, 8 kwietnia 2017

Forsycja jakiej nie znacie

Wiosna
Wiosna przyszła do nas w całej okazałości jednym z jej zwiastunów jest kwitnąca forsycja. 

Warto wybrać się więc na spacer i nazbierać jej kwiatów. Dlaczego? Chociażby dlatego, że ma w sobie dużą dawkę rutozydu zwanego potocznie rutyną. Rutozyd to flawonoid o silnym działaniu uszczelniającym naczynia krwionośne. Powszechnie stanowi składnik preparatów wzmacniających odporność takich jak rutinoscorbin.
Sama forsycja działa poza tym moczopędnie, przeciwzapalnie, hamuje odczyny alergiczne. Sprawdza się także w leczeniu żylaków.





Kwiaty forsycji możemy jeść prosto z krzaka, możemy dodawać je do sałatek, koktajli, omletów, zrobić z nich napar lub nalewkę (przepis poniżej zaczerpnięty z książki dr Różańskiego).

Napar:
10-15 g kwiatów świeżych lub suchych zwilżyć spirytusem, po czym zalać 2 szklankami wrzącej wody; odstawić pod przykryciem na 40 minut, przecedzić. Wypić w ciągu dnia małymi porcjami (dodam tylko, że napar idealnie nadaje się także do przemywania cery z problemami naczynkowymi, a gdy wzbogacimy go o świeżo wyciśnięty sok z cytryny, to uzyskamy własnej roboty, domowy rutinoscorbin - 100% naturalny.

Nalewka:
100 g świeżych lub suchych kwiatów forsycji zalać 500 ml alkoholu etylowego 50% i macerować 14 dni, co 2-3 dni wstrząsając. Przefiltrować. Zażywać 2 razy dziennie po 10 ml (w przypadku występowania żylaków można stosować także zewnętrznie do nacierań).

Życzę Wam udanych zbiorów :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz